Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
267 postów 9390 komentarzy

Janusz E. Kamiński

jazgdyni - Navigational Officer, Marine Engineer, Trained Lifeguard, Electrical Engineer, Radio Officer, Medical Advisor, Firefighter, A Lifesaver, A Leader..A MARINER. The Workplace rated among the Top 3 Most Hazardous Places to Work. No Fixed working hours, No Hol

KLUB DYLETANTA - POCZĄTEK

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Otwieramy Klub Dyletanta. Po roku zwodzenia przez Łazarza obecna ekipa zdecydowała nadać portalowi nowoczesny charakter. Dostaliśmy zakładkę. Tam będą najlepsze teksty. Powoli, powoli - zobaczycie.

 

MANIFEST DYLETANTÓW

 

 

 

 

Świat nam parszywieje. Więcej, ludzie nam parszywieją. I niestety blisko nas parszywieją wprost w sposób okrutny. Powierzchowność, wyścig szczurów, konsumeryzm i klientyzm.

Brak czasu na refleksję. Brak czasu na prawdziwą głęboką przyjemność. Ulegamy propagandzie i reklamie, Nie umiemy się przed tym bronić. Ilu ludzi czyta książki? Wiecie, jaka jest sprzedaż książek w Polsce? Żałosna. Rośnie wtórny analfabetyzm. Ilu Polaków korzysta z Wikipedii? Poza uczniami, studentami i nałogowymi blogerami? Nikły odsetek, niestety. Wygląda na to, że ludziom wystarcza to, co powiedzą w telewizji. To najlepsza droga do powszechnego zniewolenia. Droga do robienia z nas bezrozumnego motłochu.

 

Trzeba się temu jak najszybciej przeciwstawić. Nie dać się. Taki cel właśnie stawiają sobie Dyletanci. Zakłamywanie języka rozpoczęte za komuny i ciągle kontynuowane, głównie przez polityczną poprawność, zakłamało również pojęcie dyletanta. Zrobiono z niego pejoratywną postać, co to nic nie wie, jest powierzchowny i nie jest żadnym specjalistą. Właśnie specjalistę, jako najwartościowszą jednostkę przeciwstawiono dyletantowi. Pora to odkłamać.

 

KIM JEST DYLETANT

 

Kim więc jest prawdziwy dyletant? To człowiek Renesansu, osoba o bogatych zainteresowaniach, dociekliwa, pragnąca poznać sens wszystkiego i mechanizmy świata, który go otacza. I z tego, tej otwartości i ciekawości, czerpie radość życia. Bo jego życie jest radosne. Wiedząc i rozumiejąc więcej czuje się wyzwolony. Ma też więcej tolerancji wobec niedoskonałości świata i ludzi. I co ważne, na nikogo nie spogląda z góry. Ma bowiem  również świadomość swoich braków. Dlatego stale nad sobą pracuje. Stara się nie być gnuśny.

 

Taka postawa była charakterystyczna w starożytnej Grecji, ale samo słowo pochodzi z łaciny: dilettare – lubować się, być miłośnikiem, amatorem czegoś i jest pokrewne delectare – delektować się.

To jest ważne! Dyletant lubi, a nawet wprost uwielbia delektować się życiem. Więc i świetną muzyką, przepięknym obrazem, dobrym jedzeniem, wybornym alkoholem, rozległym widokiem. Ale też mądrą książką, genialnym dziełem naukowym, sprawnymi rządami i inteligentnymi towarzyszami.

Nie cierpi szarości, bałamucenia, głupoty i zakutych łbów. Oczywiście również przesolonej zupy, cienkiego sikacza, neoliberałów, lewaków i hot dogów.

 

W takiej sytuacji jest oczywiste, że prawdziwy dyletant nie może być samotnikiem. On musi mieć towarzystwo. Rozgląda się więc czujnie, by z tłumu wyłowić bratnie dusze, ludzi podobnych do niego. Ale na tym nie kończy. On świadomie chce poszerzać krąg takich jak on. Albowiem jest ogarnięty obok pasji odkrywczej pasją edukacyjną. On nie chce całej tej wiedzy tylko dla siebie. Chce się nią dzielić, wymieniać poglądy i kiedy tylko się da, doskonalić siebie i otoczenie.

 

Jest jeszcze jedno, co charakteryzuje prawdziwego dyletanta. To głęboki humanizm. On nie interesuje się najnowszym gadżetem dla samego gadżetu, on jest ciekaw, jaki wpływ to będzie miało na jego życie. Czy ktoś poza dyletantami zastanawiał się, jak zmieniło się użytkowanie komputera po wynalezieniu myszki? Starsi pewnie pamiętają, jaka to była mordęga z klikaniem w klawiaturę, pracując w DOSie, z tymi wszystkimi runi goto. Te same pytania stawia sobie wobec nauki, przyrody, filozofii i religii. Czy wiara pozwala lepiej znieść nieuchronność śmierci? Czy zwierzęta takie jak pies, małpa, świnia, słoń mają poczucie swojej śmiertelności? Bo poczucie bólu mają; przynajmniej fizycznego, ale czy też psychicznego? Przecież psy wyją, gdy je zostawić same w domu. Jak to się dzieje, że jednych ludzi natychmiast lubimy, a inni od pierwszego spojrzenia są nam wstrętni?

Tysiące pytań jest w głowie dyletanta i większość z nich dotyczy człowieka.

 

Jeszcze dwie cechy charakteryzują dyletanta: umiejętność słuchania, oraz szacunek do drugiej osoby. Słuchając cierpliwie można zawsze się więcej dowiedzieć. Dowiedzieć się o świecie, faktach, ale też drugiej osobie. I każdy nasz przyjaciel, znajomy, przeciwnik godny jest należytego szacunku. Przynajmniej tak długo, aż przez swoje poczynania ten szacunek straci. Miłość do świata, radość z faktu bycia jego fragmentem, to przede wszystkim miłość do ludzi, ich dziedzictwa i działania. Dobry kucharz, raczący nas perfekcyjnie usmażonym stekiem jest godny takiego samego szacunku, jak wynalazca silnika na wodę. Malarz, którego obraz z miejsca nas zachwyca, jest tyle wart, co flisak na Dunajcu wiozący nas przez rafy rwącej rzeki i raczący nas góralską anegdotą.

 

 

KLUB DYLETANTÓW

 

Tworzymy Klub Dyletantów. Ma to być dobrowolne, aczkolwiek ekskluzywne stowarzyszenie ludzi spełniających opisane powyżej cechy. Oczywiście stowarzyszenie non profit. Celem klubu jest wymiana poglądów, pogłębianie i poszerzanie wiedzy, często ezoterycznej, a przede wszystkim edukacja i naprawianie nagromadzonych bzdur i zafałszowań. Chcemy się doskonalić i naprawiać świat wokół nas. A wszystko to robić w atmosferze radości i z dużą przyjemnością. Słowa Terencjusza „Nic, co ludzkie nie jest mi obce” są ważnym zawołaniem członków Klubu Dyletanta. Oznacza to, że takie działania, przez wielu określane, jako ludzkie słabości, są również dla Dyletantów istotne.

Jeżeli wielu ludzi za butelkę dobrego Barolo jest gotowych zapłacić 200 zł, a za butelkę 24 letniej Whisky nawet 500 zł to, dlaczego Dyletant ma tym pogardzać. Jak spycha się palaczy papierosów do podziemia, a palaczy cygar i fajek, najchętniej wsadzono by za kraty, a mimo tego miliony ludzi pali, to musi coś w tym być. To jest po prostu ludzkie i Dyletant nie może się od tego odwracać, nie daj Boże, ze wstrętem.

 

Za nim ktoś zostanie Dyletantem, musi pokazać, że jest człowiekiem wyrafinowanym. Nie zadawala się byle czym, zastanawia się w jakim łóżku będzie spał i co zje na śniadanie. Nie pójdzie w dresach do miasta na zakupy, wie, co to jest przyjęcie Black Tie, i w knajpce w Paryżu wyczuje podsuwanego przez wrednego kelnera sikacza. Nie zachwyci się przaśnymi aniołkami masowo sprzedawanymi w tak zwanych galeriach sztuki. A jeśli jeszcze tego wszystkiego nie wie, to jak najszybciej chce się dowiedzieć. I chociaż nigdy nie siedział na koniu, to potrafi odróżnić kłus od stępa. Wie też, co się dzieje w hiszpańskiej szkole jazdy i gdzie ona jest i czym szczególnym wyróżniają się lipiańskie ogiery.

 

Nie będziemy przyjmować kamerdynerów. Jeśli ktoś ma lokajską duszę, to niech gdzie indziej szuka sobie pana. Tu wszyscy są równi i wszyscy są panami. Szlachetność zobowiązuje. Wcale to nie znaczy, że trzeba mieć tak zwane pochodzenie. To szlachetność duszy i umysłu jest istotna.

 

Ale ta szlachetność i te dyletanckie wysiłki to jednocześnie nawiązanie do tradycji polskich dworów. To tam zjeżdżali się ludzie z okolicy, by często przy suto zastawionym stole dyskutować o wszystkim. Tam kształtowały się opinie i jak byśmy dzisiaj powiedzieli trendy.

Niestety, dwory, jako pochodnie wyjątkowej polskości bardzo się nie podobały, najpierw zaborcom, a potem różnym władzom, z socjalistami i komunistami na czele. Dlatego musiały zostać zniszczone. A te tzw. dworki, co teraz powstają w ich miejsce, to ich współczesna parodia. Polskie dwory są też nam potrzebne, by móc krzyknąć czasami – Fora ze dwora!

 

O czym pisać u Dyletantów? O wszystkim, o życiu, otoczeniu, polityce, Polsce, ideach i projektach. Ale wszystko to ma czegoś uczyć. Nie może to być twórczość bezrefleksyjna. Nie warto też tutaj zajmować się „bieżączką”, czyli tym, co nam media serwują z dnia na dzień. Powinniśmy wyrobić w sobie odporność na manipulację i dyżurne tematy. Powinniśmy iść równym krokiem, w swoim rytmie. Cokolwiek leniwym, jak podczas spaceru w pełnym słońcu przez wiosenny las. Życie i tak pędzi za szybko.

 

Struktura Klubu jest w pełni demokratyczna z naszym historycznym liberum veto. Ale, to co zawsze w naszym kraju jest dziwnie, by tej demokracji pilnować, na czele stoi prezydium, uzurpatorzy, którzy głównie przyczynili się do powstania klubu. Dyletanci są nieszczególnie dobrzy w całej tej biurokracji, dokumentach i przepisach. Mamy nadzieję, że to się wytworzy w sposób naturalny.

 

Drodzy Dyletanci i drodzy przyszli Dyletanci, profesor Ryszard Legutko napisał w „Eseju o duszy polskiej”:

Złe maniery, złe słownictwo, marny język, prymitywność myślowa - uważane przez długi czas za rzeczy wstydliwe - stały się akceptowalne przez samą masowość swojego występowania i przez odrzucenie myślenia hierarchizującego…”

 

Z tym wszystkim musimy walczyć. I to od zaraz. Zanim będzie za późno.

KOMENTARZE

  • @All
    Redaktor naczelny obiecał na skromną pomoc.
    Oczywiście chcielibyśmy mieć własną zakładkę i możliwość kontroli tekstów.
    Może w przyszłości.
    Tymczasem, jeżeli komuś coś chodzi po głowie, jest ciekawe i raczej nie dotyczy spraw bieżących, to zapraszamy.
    Trzon Klubu na chwilę obecną stanowi Iza, KOSSOBOR no i jazgdyni.


    Poczuj się dyletantem a nie kamerdynerem.
  • @t-rex
    Bardzo dobre ;)

    Choć musiał to być początkujący dyletant.
  • Chętnie bym się
    zapisała, ale nie wiem, co to jest Black Tie.
    Bo z angielskim u mnie słabo.....
  • @grazss
    "Black Tie" - Poprawcie mnie jeśli się mylę - ogólnie chodzi o "wielki dzwon", czyli na galowo, czyli wieczorowo(?).
    A co do zastanawiania się "na czym dyletant będzie spał" - hiehie - jak się człeku zdarzy wyspać na przystanku, to potem każde wyro będzie dobre;). Co oczywiście nie znaczy, że nie docenimy historycznego mebla jak się taki gdzieś trafi.
    Ogólnie - manifest trafiony w sedno. Tak bardzo, że aż strach się zgłaszać na dyletanta...
  • @All
    .

    Jeszcze jedna ważna uwaga:

    Prawdziwy Dyletant goli się brzytwą Ockhama.
    (Choć panie tylko nóżki, a panie w Sejmie też wąsy).


    .
  • @bez kropki
    Za takie wytłumaczenie "czarnego krawata" to członkostwo już się należy.
    Zresztą w poufnej korespondencji liczyliśmy na Ciebie.

    Natomiast wyro jest ważne. Co innego drzemka.
  • @grazss
    No to prosimy o zgłoszenie akcesu.
    Iza, nasz Generalny Sekretarz już czeka.
  • @jazgdyni
    Dobrze, że rozróżniamy "wyro" i "drzemka":). Ja nie chciałam tak bezpośrednio;).
    Eeeee, moją próżność ta poufna korespondencja połechtała koncertowo. Ale jam'Ci dyletant wśród dyletantów... Serio: wysokie te progi na me skromne nogi, itepe.
    Ale za to;) na koniu jeżdżę (bywało, że jeździłam) źle, ale z zamiłowaniem:))).
    A ciekawość świata to rzecz pod którą podpisuję się wszystkimi kończynami, także skromnymi nogami.
    Dobra, miało być golenie Ockhamem, przetoż zamilkam.
  • @autor
    "Polskie dwory są też nam potrzebne, by móc krzyknąć czasami – Fora ze dwora!" - to mi się podoba. 10 punktów za hasło.
  • @jazgdyni
    :)))
    Jak ładnie !!!

    /Ogiery lipiCańskie - od cesarskiej stadniny w Lipicy na Słowenii, założonej w 1580 roku . Czy wiecie, że w czasie rozwalania Jugosławii, jedna ze stron walczących bratobójczo puściła te ogiery - niezwykle cenne - przed czołgami... No, plemiona, po prostu dzicz. Potem przyjechali Angole, odkopali każdy dół i oznaczyli zamordowane ogiery... A tam KAŻDA LINIA się liczy... Angole - wiadomo - Dilettanti :)/

    O! Wyprawa do Wiednia do Hiszpańskiej Szkoły Jazdy! /http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/hiszpanska-szkola-jazdy,3563648,fotoreportaz-mini.html/

    Pojechalibyśmy pociągiem, z teleporterami... :) No i na tort Sachera! Chociaż taki tort można zrobić samemu i byłby pewnie o niebo lepszy.

    Hej, ma ktoś przepis na tort Sachera?
  • @jazgdyni
    Uprzejmie proszę o przyjęcie mnie do Klubu Dyletanta.
    Prośbę swą motywuję tym, że jeszcze do żadnego Klubu nie należę, a bardzo chciałabym.
    A Manifest Klubu i Założenia Programowe bardzo mi odpowiadają.
  • @jazgdyni
    Przed wojną obowiązywało dostosowywanie się do sugestii na zaproszeniach - na biało lub czarno etc..
    Mam śliczne zaproszenie na przyjęcie po polowaniu w Komorowie, pisane ręką naszej mamy /teściowej - ale nasze obie mamy nie zasługiwały na to miano, były naszymi wspólnymi MAMAMI :)/, z wyciskanym zajączkiem i spisem potraw. Mniam!

    A kiedyś charty, zanim otwarto jadalnię dla gości, zdążyły wypędzlować całą zupę rozlaną już przez służbę do talerzy... Masakra podobno była na stole :))) Ale psy były zachwycone! Bo to rakowa zupa była... :)
  • @jazgdyni
    "Prawdziwy Dyletant goli się brzytwą Ockhama.
    (Choć panie tylko nóżki, a panie w Sejmie też wąsy)."

    Powaliłeś mnie, Pan! :)))))))))))))))))))))))
  • @grazss
    "Prośbę swą motywuję tym, że jeszcze do żadnego Klubu nie należę, a bardzo chciałabym." :)))

    Według mnie - to przesądza sprawę. Prawda, OZu? /OZ chyba na obiad się udał... Bo OZ na obiad nie idzie, a "się udaje"!/
  • Podoba mi się
    Nie zapiszę się bo zbrzydło mi zapisywanie, ale popieram.

    Nie wiem co to herbatka Black Tie, nie jeżdżę konno ale walczę ze stereotypami i uproszczeniami, z wugaryzmami.. i z "sienkiewką"..
  • Ja proszę tylko,
    aby z rygoru bycia dyletantem wykreslic obowiązke korzystania w Wikipedii. Zostawmy już tę przyjemność p.rezydentowi, a sami sięgajmy po bardziej sprawdzone źródła;)
  • @bez kropki
    "Ale jam'Ci dyletant wśród dyletantów.."

    Rozumiesz, to jak n do potęgi n. To jak generał dyletancki.

    Potęga...
  • @Ewa Rembikowska
    Dziękuję :)

    Warto przypomnieć.
  • @grazss
    Załatwione.

    Dzisiaj bez formalności i wpisowego :)
  • @KOSSOBOR
    Z tymi nienażartymi bestiami zawsze tak jest...

    Co tam sfora chartów. Raz udając się na przyjęcie, drzwi otworzyła nam zapłakana gospodyni. Nie będzie jej finezyjnych, ultra pysznych naleśników!
    1 (słownie jeden) bokser Hektor sterroryzował dom! Dorwał się do tych nieszczęsnych naleśników, ale tak fatalnie, że metalowa misa z nimi wywróciła się do góry dnem i on teraz jeździ z tą misą po podłodze i nikogo nie wpuszcza do kuchni.

    (A przepisów na rakową mam kilka, tylko skorupek nie chce mi się ucierać)
  • @KOSSOBOR
    Bo nie popieramy najbardziej skomplikowanych bzdur, prawda?
  • @KOSSOBOR
    Udał się, potem się zdrzemnął i nabrał sił.
    Prośba powyżej załatwiona.
  • @konserwatystka
    Jak nie, to my sami możemy zapisać, tzn. nie zapiszesz się, tylko zostaniesz zapisana... :)
  • @sigma
    Wikipedia to jest najniższy poziom. Każdy wyższy poziom dodaje dodatkowych punktów. A jak już się samemu coś wymyśli, np. jakąś szczególną teorię względności, to sam cymes.
  • @jazgdyni
    Oooo, drzemka poobiednia to ulubione zajątko dilettanti :)

    Mnie już tylko zostały po czasach dawnej świetności specjalne serwetki "rakowe" i chyba jeszcze jedna, ostatnia miseczka stołowa do płukania palców. Bardzo cienkie szkło. Przepisy odeszły wraz z kucharcią. Amen.

    Po prawdzie, w latach 50tych, 60tych i trochę 70tych tata przywoził wspaniałe raki królewskie z Kaszub, od swoich pacjentów. Były uczty, fakt! Ale już nie z serwetkami, miseczkami z wodą przynoszonymi przez służbę no i bez chartów. Ostatni wyczyn bezczelny, psi, to jak Funio wtrąchnął cenny za komuny półgęsek. Ale o tym pisałam chyba :)?
    Z logiki i fizyki wychodzi, że ten Hektor do dzisiaj lata po kuchni z miską...
  • @KOSSOBOR
    Mój tata też przywoził od pacjentów z Kaszub wiaderka raków w trawie, ale obawiam się ze to już nie były królewskie. Królewskie trafiam w Szwecji i Norwegii. I powiem uczciwie - oddaję każdego homara za michę naszych raków. Wszystko musi mieć swoje miejsce, więc śledź z Holandii, mango z Pakistanu, wołowina z Argentyny, Bouillabaise w Prowansji.
    Lecz u nas w Polsce jest tyle delikatesów, że można jeść i jeść i nie dotknąć importu.
    Chociaż cieszy mnie, że szalotka co raz bardziej jest u nas dostępna.
    I lubię fakt, że w barze Przystań w Sopocie, na modłę hiszpańskich i portugalskich sardeli, serwują nasze szprotki, prosto z patelni, w dużych ilościach, mniam (kryptoreklama).

    Chyba zgłodniałem...
  • @Dilettani
    Malutki quiz:

    Jaka kawa jest najdroższa na świecie (u nas ok 4 000zł/kilo) i dlaczego?
  • @eMW
    Oj nie wierzę, to krygowanie.

    Nietowarzyscy nie piszą tak ładnie w internecie i nie mają tylu zainteresowań ;).

    Jesteś już policzony i to w grupie założycielskiej.
    My pamiętamy.
  • @@@
    .

    IZA!!!

    Gdzie jesteś?!
    Znowu ratujesz świat???

    .
  • @jazgdyni
    Oooo, a pieczone sielawy w Chmielnie, nad jeziorem...
  • O co chodzi?
    Wszyscy tylko o różnych pysznościach - a ja na diecie.....
    Tak nie można - jest to wysoce niehumanitarne.
    A ta kawa.... hm, ale czy to wypada pisać, jak ona jest pozyskiwana?
    Aczkolwiek w mojej sytuacji ... to może i dobrze, bo jakoś tak apetyt mi się przytłumił.
    No dobrze: ta kawa to kopi luwak, ale nie wiem, czy na eleganckim blogu można wdawać się w szczegóły jej ...."produkcji".....?
  • @grazss
    Jesteś genialna!
    Poniekąd nic, co ludzkie ... /?/

    Zwierzątko nazywa się łaskun, grasuje w Azji i... produkuje KOPI LUWAK. Przy czym nie produkcja jest problemem, a pozyskanie... :)

    Ale z tym to niech się już OZ biedzi :)))
  • @KOSSOBOR
    No dobra zwierzątko zwierzątkiem. Przetwarza i uszlachetnia dodają jakieś tam swoje enzymy.
    I nie musimy być tacy wrażliwi.
    Słonie na przykład, jak wędrują za innymi, to jak natrafią na ślad to wsadzają nos w kupę. I się dużo dowiadują. Jak tam z żarciem, a panienki ja się sprawują? A wujek Jacek znów był nieznośny.

    My bto niestety zatraciliśmy
  • @jazgdyni@KOSSOBOR
    O.. zupa rakowa... najlepsza zupa na świecie.
    Umiem zrobić.. choć ostatnio .. no.. dawno. Ale umiem bo moja Babcia była mistrzynią świata.. trzeba co najmniej 6 raków na głowę..i musi być kaszka krakowska.. i masło rakowe.
    Delicje.
  • @konserwatystka
    Litości!!! ;)
  • @jazgdyni
    No nie jestem pewna, czy "niestety" :)))
  • @jazgdyni
    Nos w kupę?
    I .... niestety?
    Moja dieta ma się coraz lepiej.
  • @KOSSOBOR
    Byłam litościwa i ominęłam tort .. mam przestać..


    ..omijać?
    :)
  • @grazss
    Dieta też jest doświadczeniem godnym Dyletanta. Pewnie sobie o różnych dietach pogadamy.
    A kawa jest jak najbardziej tą właśnie. Zwierzątka nam pomagają w jej produkcji.
    Brawo!
  • @KOSSOBOR
    Pewna jesteś, że KOPI LUWAK?
    a nie KUPI LOWAK?
  • @konserwatystka
    Rzeczywiście rarytas.
    Podobnie jak żurek, chłodnik i grzybowa z prawdziwków.
  • Ten dyletant przypomina szatana.
    .
  • @All
    Łasuchy i obrzartuchy jedne!

    Pierwsze wpisy i od razu dryfują do jedzonka.

    Pamiętajmy!!!
    JEŻELI NASZ WPIS JEST PRZEZNACZONY DLA DILETTANTI, TO W TAGACH UMIESZCZAMY SŁOWO DYLETANT
  • @jazgdyni
    Ex definitione musi: KUPI. Jasne, że KUPI.

    Na Kaszubach były KRÓLEWSKIE raki! Wielgie, wielgachne. Bo tu czyściutkie wody były. Rak - niby padlinożerca /KUPI/, a preferuje czystość. W drugiej połowie 70tych lat wody już były zanieczyszczone i tylko im Skandynawia pozostała.
  • @circ
    Iza, wyluzuj! My się tu świetnie bawimy :)))

    Serdeczności.
  • @jazgdyni
    "Pamiętajmy!!!
    JEŻELI NASZ WPIS JEST PRZEZNACZONY DLA DILETTANTI, TO W TAGACH UMIESZCZAMY SŁOWO DYLETANT."

    OK.
  • @circ
    Wprost przeciwnie, wprost przeciwnie.

    Dyletanci są przepełnieni Łaską Bożą.
    Kto powiedział - "Radujcie się" ?
  • @konserwatystka
    Dawaj ten tort!
    Najlepiej - Sachera! :)
  • @KOSSOBOR
    E.. jadłam nic nadzwyczajnego.

    Mam coś lepszego:

    "Uzupełnieniem sprzętu kuchennego, szczególnie ważnym dla kobiet pracujących zawodowo jest dogotowywacz, który można zamówić u stolarza lub tapicera, względnie sporządzić samemu w domu. Do tego celu potrzebna jest skrzynia, do której wkłada się trociny, siano, kulki z papieru lub inne materiały źle przewodzące ciepło. Po dokładnym ubiciu tych materiałów na dnie skrzyni, wkłada się do niej jeden lub dwa garnki, które następnie będą używane do dogotowywacza. Wokół naczyń ubija się ściśle ów materiał a następnie po wyjęciu garnków wyścieła się powierznię górną i otwory płótnem i ewentualnie ceratą. Podobnie zaopatruje się i wyścieła i obija pokrywę skrzyni. Taki dogotowywacz pozwala na przechowywanie w cieple potraw przez szereg godzin. (...) Nasz handel uspołeczniony daje coraz lepsze możliwości zaopatrzenia kuchni w sprzęt ułatwiający gospodyniom prace domowe."

    NIe wiem który to rok.. bo brak pierwszej strony...zdaje się, że 57.
    Żeby się w głowach nie poprzewracało od tortów i innych obcych klasowo potraw.
  • @konserwatystka
    Jasny gwint - od dzisiaj nie będę dogotowywać niczego!!!

    Chociaż... wiesz, zimą robi się koniom mesz, czyli ciepłe jedzonko i ono właśnie musi się "dogotowywać" przez kilka godzin w zimnej stajni. Zawijamy wiadra w e wszystkie możliwe koce, minus te koce i derki, którymi otulamy zwierzęta. Oooo, tu taki dogotowywacz - jak znalazł, Pani :)))

    Wiem, że tort Sachera to nic takiego :) Ale jak światowo brzmi! W trzcinie. ;)
  • @eMW
    Każdy Pan z otwartym umysłem jest na wagę złota, bo inaczej nasze Panie nas zjedzą w butach. To Amazonki ;)
  • @konserwatystka
    Hmm....

    Dogotowywacz... to mi przypomina czyściec.

    .
  • @KOSSOBOR
    Nie lepiej karmić ciepłą czekoladą? ;)))
  • Szanowny Autorze
    Podoba mi się pomysł, świetny tekst, i komentarze pod.
    Serdeczności.
  • @Wiktor Smol
    A więc zapraszamy.

    Zapewne znajdzie sobie Pan wygodny kącik u nas.

    Pozdrawiam
  • @circ
    Nie, nie Circ. To szatan przypomina dyletanta ale tylko trochę ;)
    pozdro
  • @Anderson
    Nazwanie szatana dyletantem to wielki i poważny błąd.
    To potężny gracz, którego należy zawsze doceniać. Bez wątpienia należy do grupy specjalistów. I to wybitnych specjalistów.

    A, ze przywdziewa maski, to i czasem może przypominać dyletanta, a czasem biskupa.
  • @jazgdyni
    OZu, gdybyś widział te pyski uwalane meszem i w ekstazie... A jak ten mesz pięknie pachnie zimą w stajni... /bo to owies, siemię lniane i otręby/ Czekolada przy tym siada, naprawdę.

    :)
  • @KOSSOBOR
    Ale wiem, że po czekoladzie konie są bardziej wesołe ;)
    Choć jeden batonik Marsa dla starego konia.
  • @jazgdyni
    No czyli zgadzamy sie :)
    /oczywiscie dyletant moze udawac biskupa rowniez ale biskup dyletanta juz raczej nie powinien ;)/
    /uwazam, ze mozna to przedyskutowac przy okazji/
    Pozdrawiam
    /PS. sorry, obca klawiatura/
  • @Anderson
    Zgadzamy się.

    A dalsza dyskusja przy teleporterach ( z lodem, wstrząśnięte, nie mieszane).
  • @jazgdyni
    Przyjalem.
    :)
    Pozdrawiam
  • @KOSSOBOR
    Tort Sachera
    Przepis z książki Marii Ochorowicz - Monatowej "Uniwersalna Książka Kucharska" , odznaczonej na wystawach higjenicznych w Warszawie w roku 1910 i 1926" (nie mogłam odmówić sobie cytatu).

    A oto przepis: "Pół funta sklarowanego masła ucierać z dziesięciu żółtkami na pianę, dodać ćwierć kg cukru, ćwierć funta kakao w proszku, ćwierć funta mąki i pianę z pozostałych białek.Wymieszać lekko i upiec w wolnym piecu. Po wystygnięciu oblać glazurą czekoladową."

    Smacznego!

    kaja
  • @KOSSOBOR
    Przepis pod Twoim komentarzem z 10.52.10

    Ten tort robiła moja ciocia, po której mam książkę kucharską Marii Ochorowicz-Monatowej.

    pozdr.
    kaja
  • @KOSSOBOR
    konserwatystka nie ma racji!
    Tort b. smaczny!!!

    kaja
  • @jazgdyni i szacowni goście
    Szanowni państwo... widzę, że mościcie sobie tutaj niezwykle elitarne gniazdko na dysputy w szacownym gronie... pewnie was ucieszy ranking jaki blogerka Elig na niezależnej zamieściła: ciekawskich odsyłam do jej wpisu:

    http://niezalezna.pl/21637-poczytnosc-pewnych-portali-wg-cubestatcom

    i wszystkim Słowocnego Roku życzę.
    Ukłony.
  • @Avern
    .

    Ależ...nie mogę się zgodzić na "niezwykle elitarne gniazdko". To gniazdko zaledwie elitarne, gdzie będzie się wywalać buców, grafomanów i zakompleksionych histeryków. Zdrowy (aktualne świadectwo zdrowia obowiązkowe), wesoły i ciekawy człowiek zawsze jest mile widziany.

    Dziękuję za link. Po 3 miesiącach Klubu spróbujemy pchnąć nE na drugie miejsce.
  • @kaja
    A gdzie przełożenie masą morelową?

    Nie napisałam, że niesmaczny tylko, że nic nadzwyczajnego.
    Bo taki na przykład orzechowy z masą kawową.. oooo mniód .. co tam mnód.. trzy mniody:)
    Ale czy oni tam wiedzą co do dobra kuchnia?
  • @konserwatystka
    Z masą morelową z pewnością też smaczny. Orzechowy jeszcze lepszy z masą kawowo-czekoladową (specjalność mojej synowej). Mniód, mniód...

    Kuchnia kresowa to kuchnia z duszą...

    kaja
  • @konserwatystka
    Ja robię biszkopt makowy do masy kawowej.
    I dla mnie to są delicje!
  • @kaja
    Kaju daj się nam poznać, a przyjmiemy Cię z radością.

    Pozdrawiam
  • @jazgdyni 17:29:34
    Ponieważ mamy wspólne roots ( Orłowo), proszę po protekcji przyjąć mnie do Klubu Dyletanta. :-)
  • Wpisowe
    Świetny pomysł i nazwa a jakie wpisowe? czy miodek sycony wystarczy i ogórki kiszone na zagrychę ? jeśli tak to zapiszcie mnie koniecznie.
  • Warunki i zasady klubu mi odpowiadają
    Ja tylko nie znoszę wszelkiej maści lewaków .
  • Tak się troszkę to to różni od rotary club.
    Troszkę, dobre i to. Ale też bije głębokim humanizmem po oczach.
  • @jazgdyni 17:38:21
    Och, przedni tekst:D Popłakałam się ze śmiechu, zobaczywszy to oczami wyobraźni. Hyhyhy...
  • @circonstance 07:11:46
    Circ- wróć na Legijon i tam poszukaj całej hordy szatanów :D A ludziom spokojnym daj odetchnąć bez Twego charyzmatycznego zgrzypienia...
  • @konserwatystka 18:35:30
    Ożesz(ki)! Mniam, dostałam ślinotoku. To co orzechowe z masą kawową, a jesli jeszcze- tak jak za moich dziecięcych lat- "pijane" - zawsze wywoływało błogi ślinotok.

    Ewentualnie tort cudak. Niestety wcięło mi przepis. Ma któś może?
  • @ Autorro
    Nie wiem czy się tu nadaję. Nie jestem córą ziemiańską. Wręcz przeciwnie - jestem chłopsko-robotniczą córką, taką przaśną, co to na boso po stodołach latała, konie na oklep dosiadała i dalej nie potrafi jeździć konno. Powiem więcej - boję się koni, po pewnej przygodzie z małym stadem źrebaczków. Za to psy rozumiem świetniei na odwrót. Czy coś wiem? Czy mam jakąś wiedzę? Nie wiem...Bo wiem, że nic nie wiem, w miarę jak czegokolwiek się dowiaduję. A dowiadywać się lubię. W tenże sposób, zwykłej ciekawości a potem radości "naumienia" - szydełkuję, robię na drutach, haftuję. Ostatnio bardzo rzadko z racji braku czasu. Za to czytam zawzięcie. Bez książki nie ma świata :D Nie wiem, co tam jeszcze mam powiedzieć. No. Chyba tyle.
  • Z atencją witam nadobne Waćpanny tudzież Waćpanie i pantagruelicznie Waszmość panów
    Rozumiem, że "ulubieni autorzy" przyjęci są bez zbędnych ceregieli?
    Osobiście wolałbym być Wielkim Trzynastym, ale jak się nie ma co się lubi, to się myje nogi.
  • @gallux 12:10:20
    A co z Acanami ? czy ciury będą mieli jakieś szanse ?
  • @Andy 51 13:00:48
    Z tego co wyklikałem wnoszę, że acan to skrót od waszmość pana, waszmości.
    Jako młode pacholę bawiłem co roku we Wdzydzach Kiszewskich. Ulubionym zwrotem przy przepijaniu kufla piwa było:
    Tuszę w ręce Waszmości.
    Na co padała odpowiedź:
    Bynajmniej nieobojętnie!
  • @gallux 13:13:00
    Dykteryjka z tamtych czasów, gdzieś na Kaszubach bar piwny. Pani bufetowa ( nie Waltz) leje piwo do kufli. Jeden z piwoszy pyta się do czego ta miarka na kuflu, ( pokazywała ile to jest pół litra) bo było za dużo piany. Zdenerwowana bufetowa ( nie Waltz ) odpowiada , ano żebyś chamie wiedział dokąd masz wsadzić usta w kuflu.
  • @Andy 51 10:11:59
    Masz Andy 51 (czy to rocznik, bo ja mam 50-ty)
    lornetę z meduzą.

    Nie wiesz co to jest?
    Ulubione za komuny dwie sety pod galaretkę obowiązkową. Danie najpopularniejsze w okręglaku, jak się szło do mola.

    Zdrufko

    jesteś oczywiście przyjęty, wybieraj kategorię Klub Dyletanta i pisz, pisz...
  • @pasmail 10:16:45
    Ogórki najpierw podlegają degustacji, bo my jesteśmy wybredni. No i wiadomo - ogórków samych się nie je.

    Witam świetnego pisarza.
  • @liberalkonserwatywny 10:17:45
    My też okropnie nie znosimy.
    I jesteśmy mocnymi heterykami na dodatek.
  • @vortex 10:43:55
    Rotary ma podobno korzenie w fartuszku i kielni.
    My nie mamy.
  • @Bez kredek we łbie 11:22:22
    Zobaczysz to swoimi niebieskimi oczami a nie wyobraźni.
  • @Bez kredek we łbie 11:28:35
    Wiesz jak tam się pisze, żeby zostać uznanym i poważanym?

    "wewnetrzne usprzecznienie"

    Rozumiesz?

    wewnętrzne usprzecznienie, jakby nie można powiedzieć prosto, po ludzku - wewnętrzna sprzeczność

    Zdrufko
  • @Bez kredek we łbie 11:40:29
    Ja się boję też koni!!!
    Nie podejdę na metr do tych bestii!!!

    Pochodzenie to jest tylko dla jaj.
    Szlachetna osoba sama przez siebie się nobilituje.
  • @gallux 12:10:20
    Moja ulubiona fraza z "Gargantui i Pantagruela" brzmi:

    Ktoś jest zacz,
    coś wszedł w sracz,
    złożyć swe wielmożne łajno,
    Słuchaj no...

    Tłumaczenie bodajże Boya.

    Ty sie pytać nie musisz, od zawsze byłeś dyletantem.

    Zdrufko
  • @jazgdyni 13:37:55
    No i tu wybuchłam :D:D:D:D śmiechem. Albowiem i azaliż...powiadam Tobie, że...nie posiadam niebieskich oczu... Uff :D Posiadam je w kolorze piwno-zielonym. A skąd śmiech - a bo pomyślałam, że to , co piszemy i jak piszemy, oraz doświadczenia w życiu tego, kto nas czyta plus szczypta wyobraźni - i tworzymy sobie obraz ludzia. To oznacza, że zdaje się wyobraziłeś mnie sobie jako niebieskooką - być może - wysoką, przy kości dziewoję :D A ja do takowych nie należę...
  • @jazgdyni 13:33:36
    Ten bar nazywał się Pod Żaglami na przeciwko był Mir . Pod Żaglami wypiłem pierwsze piwo jak skończyłem ósemkę, wydawało mi się , że jestem taki dorosły. Wówczas szkołę podstawowa kończyło się po siedmiu latach.
    Dziękuję za przyjęcie do KD ( Kubu Dyletanta). Pisać oczywiście będę w kategorii : bieżące komentarze nie tylko polityczne.
    Pozdrawiam
  • @jazgdyni 13:41:06
    Myhm... Czekaj , czekaj... Aaaa, że niby koło nie jest po prostu okrągłe, tylko, że ono pozostaje w sprzeczności z definicją kwadratu, a w ogóle to zawiera w sobie nieskończenie wiele kątów ostrych. Ha - to przynajmniej na przyszłość, gdyby mi padło na mózgownicę i zalogowałabym się tam, nie pisałabym, że chodziłam w koło, tylko , ze chodziłam po płaszczyźnie wyznaczonej przez nieskończoną ilość (ops liczbę! nie ilość... wszak należy mówić czysto i zgodnie z prawdą) kątów ostrych :D:D:D Bosko :) Odjazd. I wtedy zaliczyliby mnie do panteonu :D Łał...
  • @jazgdyni 13:43:15
    Otóż co do koni.

    W latach ... no eeep... młodzieńczo-podlotkowych byłam u babci - to jakoweś wakacje były. Niedaleczko była piękna łąka, ogrodzona siatką, ale można tam było wleźć. Ciotka, a córka mej babci, koniecznie chciała zbliżyć się do pasących się tam koni. Tośmy poszły. Stacjonowało tam całe stadko super rozbawionych źrebaczków. Efekt. Ja na siatce, z ... zadkiem w stronę źrebaczków (czytaj - istny raj dla źrebięcych zębów). I to był koniec moich ochów z bliska nad końmi. Od tamtej pory mam uraz. Dziwne, bo małe pieski też gryzą - ot natura - i nie boję się. Do konia - bliżej jak na metr nie podejdę. Choć uważam je za piękne zwierzęta.

    A co do roczników - gdzieś OZu napisałeś, żeś 50-ty...? Czy mnie wzrok omylił?
  • @Bez kredek we łbie 14:12:48
    Kolejność, zdaje mie sie, jest taka: Wodzu 50, Andy 51 i najmłodszy g@llux 52.
    Co do koni to się nie wypowiem, ale mnie załatwił babciny kogut. Miałem 4 latka, siostra 8, byliśmy u babci. Wtedy kury i inne można było trzymać w mieście. Złośliwa siostrunia zamknęła mnie w kurniku, wtedy, nie wiadomo skąd wyskoczył stary zbój kogut, wskoczył mi na głowę i zaczął dziobać. Zrobiła się niezła chryja, summa summarum kogut zakończył swój bandycki żywot w rosole.
  • Gratuluję Państwu znakomitej zabawy! Czy wiecie już, że mówicie PROZĄ?
    Nie omieszkajcie Państwo zaprosić super dyletantki Jolki Stolzman (z domu Konty). Wytłumaczy jak należy konsumować bezę i jak zamieszać cukier nie dzwoniąc łyżeczką, którą po starannym oblizaniu odkładamy na spodeczek.
    Życzę zdrowia z okazji Święta Zmartwychwstania Pańskiego!
  • List aplikacyjny
    Dyletant w sieci opinii, to jak amator w sporcie. Ktoś kogo stać i na rywalizację i na zarabianie w inny sposób niż przez zwyciężanie słabszych od siebie.
    Pierwszą swoją amatorską rywalizację, podjąłem w Maratonie Solidarności w 2000 roku.
    Pasjonują mnie zmiany w komunikacji, w sposobach uczenia, w sposobach inwestowania czasu, zaufania i pieniędzy.
    Czyli nic co ludzkie, nie powinno mi umknąć.
  • @Bez kredek we łbie 13:56:33
    Ależ popatrz - czysty rachunek prawdopodobieństwa. Miałem 50% szans, że trafię. Wtedy byś westchnęła: - Ooooch! Skąd wiedziałeś?!
    Lecz nie trafiłem, więc się serdecznie obśmiałaś.

    Same zyski... Widzisz?
  • @Bez kredek we łbie 14:07:55
     //nie jest po prostu okrągłe, tylko, że ono pozostaje w sprzeczności z definicją kwadratu, a w ogóle to zawiera w sobie nieskończenie wiele kątów ostrych.// 
    No nie, nie zaliczyliby, jako że (na przykład) koło nie zawiera kątów ostrych, tylko rozwarte.
    A gdybyś upierała się przy ostrych, to musiałabyś to udowodnić.
  • @Andy 51 14:02:38
    Ja tylko dwa pierwsze lata zaliczyłem w 8-ce, jak jeszcze była na Al. Zwycięstwa. Później z Placu miałem blisko do 11-tki.

    Piwo miałem pod nosem u starego Ciomka. A młodego oligarchę goniliśmy do domu zmienić pieluchy.

    Dokładnie tak - Pod Żaglami i Mir. Ale jak tańce były przy molo i knajpka to nie pamiętasz...
  • @Rusticulus 15:17:30
    Serdecznie dziękujemy za radę, kogo mamy zapraszać do Klubu.
    Nie poradzilibyśmy sobie bez nich.
  • @Bez kredek we łbie 14:07:55
    Dobrze kombinujesz! Masz zadatki.
    Oj BeKaWu...
  • @Bez kredek we łbie 14:12:48
    Zapomnij, skreśl, nadużycie...

    Psychicznie to ja jestem jakieś 35.
  • @gallux 15:17:28
    Te gnoje zawsze skaczą na głowę! Mnie na sąsiednim podwórku też taki naskoczył. Jezu! Jak ja czułem się bezradny.
    To chamy obleśne, bo tak to na kury wskakują.
  • @Rusticulus 15:17:30
    Stolzmanowa z rodziną nie będzie zaproszona.
    Nuworyszy, neo-burżua i nowych ruskich nie tolerujemy.

    Ale podsrywać można swobodnie. Ewentualnie wskażemy, gdzie jest jego miejsce.
    N'est-ce pas?
  • @Andrzej Madej 15:45:48
    Piękne pasje. Wielu ludzi nie ma żadnych.

    Idea amatorstwa jest wspaniała i tu właśnie ją rozwijamy.

    Czy wie Pan, że Norwedzy są tak skrupulatni z amatorstwem, że jak 50 lat temu zaczynały się pierwsze biegi narciarskie, to drwale byli wykluczeni z tej dyscypliny?
  • @Andy 51 10:11:59
    Jak nie było piwa w Sopocie, to jechaliśmy do Żagla trajtkiem 21. To był drugi, po sopockim, diabelski trójkąt - Mir, Żagiel i Tip-top. Sopocki to był Pawilon, Riviera i Marago (figo fago), było tam wino z prywatnej wytwórni "Szara reneta" i "Królowa renet".
    Ja pamiętam jak Maksym nazywał się jeszcze Zorba, miałem tam znajomą, młodą kucharkę:-) Pierwszą dziewczynę miałem ze Spacerowej. Trochę życia tam spędziłem:-)
  • @bez kropki 09:51:48
    "Black tie" - znaczy trzeba się ubrać minimum w smoking (z czarną muszką) - to dokładnie właśnie to znaczy.
    Dopuszczalne obecnie są garnitury ciemne, z krawatem ciemnym albo z drugiej strony - frak.

    Zwyczaj "Black Tie", wprowadziła Królowa Wiktoria (tak mnie informowano- nie wiem czy zgodnie z prawdą) - dla podkreślenia ważności okazji i stosownego do tej okazji stroju.
  • @jazgdyni 16:09:27
    W sumie, to maratończykom rywalizacja z zawodowcami nie przeszkadza. Podobnie jak nie przeszkadza nam rywalizacja z kobietami. To są całkiem fajne lekcje pokory.
    I tego warto uczyć ...
  • Kultura picia piwa
    Wysiadamy z pociągu. Jest gorąco, więc przydałoby się po kuflu piwa przed ruszeniem w drogę.
    Wchodzimy do knajpy i straszna ulga - jest piwo, bo przy stolikach zastawionych kompletnie kuflami piwa siedzą miejscowi.
    Podchodzimy do bufetu, a ten odgradzany może być od sali konsumpcyjnej grubą kratą spuszczana z góry za pomocą zmyślnego mechanizmu na korbę. Bufetowa w nieśmiertelnym czepku postury raczej nie mikrej.
    - Czego - pyta nas i podejrzliwie obserwuje mieszane towarzystwo łapserdaków z plecakami.
    - Chcieliśmy po kuflu piwa - pada.
    - Kufli nie ma.
    - Jak to - mówi kolega.
    Bufetowa pokazuje na stoliki i dodaje:
    - Jak z kopalni przywiozą ich autobusy, to wpadają tu i od razu zamawiają po kilka kufli na łeb.
    Kolega rozwija swoje zdolności interpersonalne i bufetowa rusza na salę w poszukiwaniu pustych kufli. W końcu wraca, w przelocie opłukuje je pod bieżącą wodą, napełnia kufle piana z dodatkiem piwa i w końcu siedzimy i pijemy upragnione piwo.
    Zaczynamy fantazjować na temat owej kraty oddzielającej w razie czego bufet od sali konsumpcyjnej. Ustalamy, że jak miejscowe a krzepkie chłopy popiją i dojdzie do różnicy zdań wśród nich to bufetowa opuszcza kratę, aby latające kufle nie poczyniły spustoszenia wśród "włocławków".
    Zaczynają krążyć opowieści o urokach takich mordowni. Nie pamiętam wszystkich, ale ze trzy udało mi się wygrzebać z pamięci.

    Kolega był w pijalni piwa i sączył piwo, gdy poruszył go wrzask bufetowej:
    - Nie spać mi tu!
    Faktycznie, na stoliku spał facet z policzkiem przyklejonym do blatu. Bufetowa nabrała w kufel wody i zza bufetu bluznęła szprycą wody na jakieś 3 m. Szpryca trafiła faceta idealnie w twarz, tak że oszołomiony wstał gwałtownie. Bufetowa powtórzyła jeszcze raz:
    - No, nie spać mi tu!
    - Tak jest szefowa - zapodał obudzony, usiadł przy stoliku i wziął się za konsumpcję.

    Inny opowiedział, że był w takiej mordowni, że trochę obawiał się gdy wchodził ze znajomkami.
    Bufetowa zza bufetu doglądała prawidłowej konsumpcji. Podeszła do faceta śpiącego przy stoliku, złapała go za kudły i podniosła mu głowę.
    - Tu się nie śpi, bo tu jest konsumpcja. Ile piw zamawiasz?
    Po czym puściła włosy, głowa poszła w dół waląc w blat. Następnie przeszukała delikwentowi kieszenie i wyciągnęła pieniądze stwierdzając na głos:
    - Na dwa mu jeszcze starczy.
    Za chwilę obok śpiącego pojawiły się dwa kufle

    I teraz przechodzimy do finału. Osoby wrażliwe proszę o nie czytanie ostatniej historyjki.


    W piwiarni spał na stoliku ululany gość tak, że czoło miał wsparte na przedramieniu spoczywającym na brzegu stolika, a z ust ulała mu się zawartość żołądka. Bufetowa zawołała babcię klozetową, aby to posprzątała. Babcia zjawiła się ze szmatą nawiniętą na szczotkę i wytarła podłogę. Zauważyła, że gościowi zwisa plwocina z ust, więc wsparła się na szczotce i zaczęła czekać. Po chwili znudzona oczekiwaniem zebrała delikwentowi plwocinę przejeżdżając mu szczotka po twarzy.
  • @tadman 17:32:35
    Jakbyś był łysy, tak jak ja, to kogut by nie wskoczył ci na głowę, bo jaja to u nich babska rzecz.
  • @tadman 17:42:55
    W Gdańsku Wrzeszczu niedaleko dworca na ulicy Lendziona była największa mordownia w okolicy. Przed bufetem była barierka, która powodowała, że kolejka chętnych była uregulowana i żaden cham z boku nie miał szans.
    A nad bufetem był napis: nie upijaj się piwem, lecz delektuj jego smakiem:-P
  • @gallux 17:54:46
    Był nawet wierszyk , jeżeli nie pamiętasz to Ci przypomnę, " Gdy cię z domu wygna żona, idź na piwo na Lendziona".
  • @Andy 51 18:37:40
    A "katolika" na Hibnera (obecna Do Studzienki) pamiętasz? Po drodze na Polibudę.
  • Jajakobyły
    pytam:

    A co z bzdyklaczami?

    Pozdrawiam:)))))
  • @jazgdyni
    Przypominam, że kiedyś byłem w klubie dyletanta, ale już nie jestem, bo mnie towarzystwo nie lubi - Ty mnie uznałeś za byłego kolegę a sigma głosuje za wyrzuceniem mnie za obrażanie Circ, więc narzucać się nie będę. A to, że dołączył do was gallux ostatecznie powoduje, że nie chcę należeć do takiego towarzystwa.

    Porządny klub powinien mieć byłego członka, nie?
  • @
    Fora ze dwora? Żarty! Teraz każden chuj - dworuje. To uważa za państwo.
    Obłęd.
  • @GPS 18:52:00
    https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTJG6NSuVFh1Y_ggrsCNmeBh-Ouos_13KULJlLt_CKAeQiQ_TwL7A
  • Zapomniałem dodać:
    http://panicz.com/upload/foto/70/13441871503.jpg

    Pozdrawiam:)))))
  • @gallux 16:23:04
    Może, jako urodzony Orłowiak jestem nieco subiektywny, ale Orłowo miało ten leniwy niezaprzeczalny urok. Sopot czasami był zbyt gwarny.
    Tylko z dziewczynami to raczej po Orłowie chodzić się nie dało (dla tubylca). Po 2 godzinach cała dzielnica wiedziała i miała temat.
    Na szczęście dookoła takie piękne lasy ;)
  • @circonstance 07:11:46
    http://foto.get.studio.wp.pl/s,vhs,n,45277985,f,540101206814191756711251_pres.jpg
  • @ Dilettanti
    Posłuchajta, co Wam teraz powiem:
    dobrze jest.

    Koniecznie cza zmienić nazwę z Klubu Dyletanta na Klub DyletantÓW.
    Czyli z Klubu hodowcy kanarka na Klub hodowcÓW kanarkÓW.
    To chyba jasne.

    Surdutu nie mam /kiedyś miałam, po dziadku i nosiłam go - surdut - jak najbardziej ;)/, ale za to koni się nie boję. Nawet z nich spadam, choć tego nie lubię specjalnie. Więc kużden łan ma jakieś zalety. A my jesteśmy tych zalet CIEKAWI!!!

    Niedawno ciekawość zaprowadziła mnie poniekąd do towarzyskiego piekła. Otóż w miejscu, gdzie chcą, bym powiesiła swoją wystawę, zapowiedziano zdumiewające spotkanie z pp. Severskim i Makowskim, którzy promowali swoje książki. Bo to biblioteka była.

    http://www.nto.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=NO&Date=20121226&Category=REPORTAZ01&ArtNo=121229920&Ref=AR&border=0&MaxW=580

    No - myślę sobie - muszę tam być, bo chcę na własne oczy i na żywca zobaczyć prawdziwych, już chyba legalnych? ;) agentów.
    Gdy o tym powiedziałam znajomym, byli bardzo oburzeni, że w ogóle coś takiego mogło mi przyjść do patriotycznej głowy. Argumentowałam, że właśnie chcę zobaczyć, jak wygląda agent, o którym nareszcie wiem, że to agent. Bo przecież normalnie to się nie wie.
    Piekiełko towarzyskie trwało jakiś czas, po czym w dniu spotkania z agentami w bibliotece - całe towarzystwo wybrało się tam razem ze mną :)))
    Nie żałowali - to było interesujące z wielu punktów widzenia.
    Tak więc dla dyletanckiej ciekawości naraziłam poniekąd swoje "dobre imię" w środowisku, ale z tego wypłynęły bezsprzeczne pożytki . Co do zakresu wiedzy o Polsce.
    Biblioteczny wieczór autorski pp. pułkowników potraktowałam właśnie po dyletancku. CHCĘ WIEDZIEĆ. Dyletant jest CIEKAWY świata.
  • @KOSSOBOR 19:01:41
    A ja się koniów boję:(

    https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSqoqXUda9FVlShvkvZSBJIahlzUAcq1IpPjKf8fVV6MZTx7FTq

    Pozdrawiam Zimowo-wio/sennie:))))))
  • @KOSSOBOR 19:01:41
    Nazwa Klub Dyletanta została zmieniona na Klub Dyletantów.
  • @KOSSOBOR 19:01:41
    To ja się wYpisuję. Świat kompletnie mnie nie ciekawi.
  • @AdNovum 19:03:48
    No przecież ten qń ryczy ze śmiechu!

    Tez pozdrawiam najserdeczniej :)
    Mrozy trzymają :(
  • @gallux 18:43:46
    Oczywiście.
  • @Pluszak 19:07:03
    Pluszaku - masz zimna wódkę :)

    Dzięki!
  • @DelfInn 19:11:09
    To błąd.
  • @KOSSOBOR 19:13:10
    Ale zamiast wytrząsać się na koniach czy nie lepiej tak;

    http://swiat-psow-i-kotow.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/1319434/files/blog_dw_4854512_7475335_tr_smieszne1049.jpg

    Pozdrawiam:)))

    Ps.

    Piękną zimę mamy tej wiosny:))))
  • @Ryszard Opara 16:25:57
    Gdy na cruise linerze byłem senior oficerem nosiliśmy na formal nights, dwa razy w tygodniu, specyficzne tuxedo. Krótki jacket z oficerskimi pasami na obu rękawach przy nadgarstku - kapitan, hotel manager, cztery pasy, seniorzy po trzy pasy, juniorzy po dwa, albo jeden. Marynarka w kolorze ecru, kołnierz oczywiście wing collar, koszula biała, czarna mucha, pas szeroki, czarny jedwab, spodnie z jedwabnymi lampasami.

    Obsługa, żeby było widać różnicę, nosiła bawełniany spencer jacket.

    Fraki obecnie, spotyka się chyba wyłącznie na bardzo formalnych eventach. Wizyta króla, wręczanie Nobla, to głównie miejsce dla fraków.

    Pozdrawiam
  • @Pluszak 19:07:03
    http://pl.memgenerator.pl/mem-image/zaiste-w-chuj-smieszne-pl-ffffff-3

    Pozdrawiam:))))
  • @Andrzej Madej 16:32:06
    No bo w maratonie, wspaniałym teście charakteru (ja byłem raczej chodziarzem) liczy się tylko ukończenie. Miejsce jest nieważne.

    Pozdrawiam
  • @jazgdyni 19:00:46, gallux
    Ja uważam się za obiektywnego gdyż , młodość w Orłowie , później Gdańsk , teraz od ponad dwóch dekad Sopot czyli mogę się nazwać obywatelem Trójmiasta. Z tym ,że z Sopotem byłem zawsze związany , gdyż w nim od 45 r mieszkali moi dziadkowie. Jeżeli chodzi o Sopot to w Bałtyckiej pod Spatifem piwko było zawsze.
  • @KOSSOBOR 19:15:44
    Też myślę, że błąd. Ale co zrobić, Pani? Knutem nawet próbowałem! I ni chu...hu... No cóż, skoro mnie nie ciekawi, to ja wręcz i wprost - nie będę.

    Pozdrawiam

    DelfInn
  • @Robert.Grunholz 17:06:35
    A ja surdut mam. Byłem w nim na ślubie córki. Pan młody w smokingu, jak to młodzi teraz noszą ze zdobną, wzorzystą kamizelką (lubię kamizelki, ale te naprawdę dobre i ładne są teraz cholernie drogie).

    Pozdrawiam
  • @GPS 18:52:00
    Wiesz czego nie lubię u facetów? Kiedy strzelają babskiego focha. Wykazałem ci czarno na białym, że w temacie Nowego Testamentu masz luki, a ty to przeżywasz i przeżywasz.
    Tylko dureń trwa w błędzie, człowiek normalny, zwłaszcza facet, nie powinien mieć problemów z przyznaniem się do błędu.
    Teraz też stroisz miny i szantażujesz Towarzystwo dając do wyboru - albo JA, albo gallux. Paradne:-) A ty mi po prostu wisisz jak kilo kitu. Jesteś, to dobrze, nie ma ciebie, to drugie dobrze.
  • @KOSSOBOR 19:14:46
    Czyżby szykowało się oblewanie nowej zakładki? ;)
  • @GPS 18:52:00
    Bardzo sobie cenię Twoje notki, choć nie ze wszystkim się zgadzam. Libertarianizm jest jakoś bliski memu sercu.
    Dla mnie jesteś ISTOTNY.
    Tak samo szalenie inspirujący był na nE Coryllus i - pomijając jego sposób na dyskusję z komentatorami - ogromnie żałuję, wbrew moim kochanym PT Kolegom, że go nie ma.

    Nic na to, Kochani, nie poradzę. Już i Delfinn odął się, że byłam na tych pp. pułkownikach. A dla mnie to wszystko jest właśnie bardzo ciekawe.
    Kowalowi też mogę towarzyszyć bez końca przy rozczyszczaniu kopyt koniom.
  • @AdNovum 18:51:25
    Cześć Novusie :)

    Jaja.be były, są i będą! Piszemy już XII część. Właśnie - dawno Cię tam nie było. Trochę "się gibnęło" po ostatnich przygodach i przelotach, ale spoko - gramy dalej :)
  • @tadman 17:32:35
    Akurat ty prześmiewco, piszę to po odpowiedziach o smokingach.
    Ale bywało sie w niesamowitych mordowniach.
    A dopijaczy pozostawionych kufli pamiętasz?
  • @gallux 17:54:46
    Potwierdzam.
    Politechnika miała ten adres w rozkładzie jazdy. Ale w knajpie Wałęsy Cristalu, też można było piwa się napić.
  • @gallux 18:43:46
    Ja pamietam oczywiście świetnie.
  • @AdNovum 18:51:25
    Bzdyklacze drzwi obok..., a właściwie piętro niżej.
    Będą tu stały na stałe.

    Poszukujemy ładnej grafiki do jaj.be
  • @jazgdyni 19:18:20
    Skarbie /że się wetnę/,
    mógłbyś to przetłumaczyć na tutejszy? ;)
  • @Andy 51 19:20:49
    W Bałtyckiej, w barze, bo obok była knajpa o tej samej nazwie, w latach 70-tych był taki greps - kelner za dolara. Dolarem była 20 złotowa moneta i w tej cenie dostawało się 50g. żytniej z kłosem i 100g. pepsi. Mój herbatnik zapijając te 50-kę zawsze powtarzał: pepsi piją lepsi.

    Żonę mam z Gdyni:-) To są najlepsze żony pod Słońcem.
  • @KOSSOBOR 19:24:08
    hę? no nie. ubierasz mnie teraz w cudze łaszki. nie zgadzam się.
    A przy okazji GPS - nie lubię. stanowczo :)
  • @GPS 18:52:00
    Wiesz co, krygujesz sie jakbyś miał 17 i do tego był panienką.
    Nie wiesz, że ludźmi czasami wstrząsają emocje. jak toba w poszukiwaniu inteligencji cyrkówy.

    Wex się nie obrażaj. Tym bardziej, że dałeś dzisiaj świetny post.

    A Gallux jest cool. Macie zatarg? To Klub was pogodzi, albo udostępnimy ubitą ziemie i dwa pistolety pojedynkowe (autentyczne).
  • @KOSSOBOR 19:32:14
    Ojej, racja. Gada jak... jakby... najęty.
  • @jazgdyni 19:27:13
    Mazury. Dawno temu. Chcieliśmy napić się piwa. Jedyna piwiarnia w okolicy, mocno obłożona klientelą. Kilka kwadratowych stolików na metalowych nóżkach, z laminowanym blatem. Nad okienkiem napis, że jest tu obowiązek odnoszenia kufli. Jedyny wolny stolik, zastawiony kuflami na sicher, więc siadam, a panowie poszli zamówić piwo. Z okienka wychyla się /ledwo się w nim mieszcząc/ miejscowa dama w białawym fartuchu i ryczy na mnie: "Cholera! Rozsiadła się przy stoliku jak jakaś hrabinia, dupy nawet nie ruszy! A kto ma odnieść te kufle, co je wypiła, a?!"
    Jak zapewne się domyślacie, Hania grzecznie i ze stosowną pokorą brudne kufle odniosła.
  • @Pluszak 19:24:02
    Chyba nie :(
    Ale ta wódeczka zimna to zwyczajowe jest, wiesz :)
  • @jazgdyni 19:35:44
     //To Klub was pogodzi, albo udostępnimy ubitą ziemie i dwa pistolety pojedynkowe (autentyczne).// 
    Ptasznik ma.
    Dziś rano latał z jednym liworwerem.
    Już teraz nie wiem, czy za Kossobor, czy za Michalkiewiczem....
  • @KOSSOBOR 19:45:13
    Też bym odniósł. Ze stosowną pokorą.

    Pozdrawiam
  • @jazgdyni 19:19:57
    W maratonie dla "biegających ładnie", tzn nie zbyt szybko, wszystko jest ważne. Nawet to żeby trasa, tak jak nasza droga do niepodległości, była od Gdyni do Gdańska.
    Bo wbrew pozorom, długodystansowy biegacz, składa się przede wszystkim z pamięci.
  • @DelfInn 19:32:39
    No przecież odąłeś się! I świata nie chcesz oglądać.

    /Senatorowie, odąwszy się, usiedli na swych zydlach........... - "Pamiątki Soplicy"/
  • @jazgdyni 19:35:44
    Nie mam żadnych zatargów z galluxem. Po prostu nie chcę mieć żadnych kontaktów z ludźmi tego pokroju. Uważam go za internetową mendę - te stworzenia opisałem tu: http://gps65.nowyekran.pl/post/36524,przysrywanki-internetowych-mend - wszyscy wymienieni w tej notce blogerzy i komentatorzy są godni pogardy i polecam omijanie ich szerokim łukiem. Kontaktując się z takimi ludźmi można tylko stracić.
  • @KOSSOBOR 19:54:44
    Ojtam, ojtam :)))
  • @GPS 20:01:46
    Ojej... przeoczyłem tę kluczową w życiu mym notkę. Cóż począć, kilknąć, nie kliknąć?
  • @GPS 20:01:46
    Panie inżynierze, a jak pan nazwiesz osobę, która wkleja cudzy tekst, nie informując, że nie jest jego autorem? Dla mnie to jest zwykły złodziej. Możesz mnie nazywać jak chcesz, ale złodziejstwa mi nie zarzucisz.
    Gdybyś przypadkiem stracił pamięć, to ci ją odświeżę, chodzi o Matkę Kurkę. Na dodatek jesteś głupim złodziejem, bo liczenie na to, że ktoś nie skojarzy czyj to tekst jest głupotą.
  • @GPS 20:01:46
    ......... można tylko stracić//
    ?
    O. Tak.jaJa .K! ... sieMa /jeJe!/ swej "Ch*jni"
    Cias No TO.
  • @Pluszak 19:24:02
    Który to się chwalił, że właściwie to mieszka w lesie?
    Musi, że wówczas księżycówkę dobrą i nalewki produkuje.
  • @KOSSOBOR 19:24:08
    Ja mimo wszystko też żałuje, ze nie ma wpisów Coryllusa. Gdyby mogły być wpisy, bez niego samego.
  • @KOSSOBOR 19:32:14
    No po prostu chodziliśmy ubrani, jak małpy w cyrku plus ą i ę.
  • @KOSSOBOR 19:54:44
    Odęty Delfin wygląda jak rekin - młot.
  • @GPS 20:01:46
    Nie noś nosa tak wysoko. Z awataru wygląda, że masz potężny.
  • @Rusticulus 15:17:30
    A łyżeczkę liżemy od góry czy od dołu ?
  • @KOSSOBOR 19:14:46
    Nie dziob tylko Pluszakowi wszystkim nalej
  • @jazgdyni 20:32:00
    Aha... ;)
  • @Prome 20:46:39
    Cześć Promil ;)
    Jasne, że wszystkim, ale po Wielkim Tygodniu.
  • @jazgdyni 13:35:07
    Cobyśmy się nie skisili za nadto ogórami jako się rzekło pędzę miodek sycić, dla tak szacownego towarzystwa poniżej półtoraka nawet nie stawiam i pozdrawiam
  • @KOSSOBOR 20:54:58
    To i ja się dossam
  • @pasmail 21:04:17
    Miodosytnie... no kto to wie, czy pamięta?!
  • @jazgdyni 21:08:22
    A tradycja godna i smakowita
  • @pasmail 21:05:25
    Jasne! :)
  • @KOSSOBOR 21:16:25
    A i tego mazurka to też bym zagryzł
  • @pasmail 21:17:16
    Mazurka się nie zagryza.Mazurka się kosztuje.
    Albo tańczy.
  • @grazss 21:21:29
    Mogę nawet zagryzać tańcząc
  • To poza tematem, ale gdzieś to muszę napisać.
    Zwracam uwagę na bardzo podejrzanego faceta GPS. Ta jego notka o rozpraszaniu aparatów przemocy.

    http://gps65.nowyekran.pl/post/89809,rozpraszanie-aparatow-przemocy

    Już jakiś miesiąc temu przyszło mi do głowy, że antypolska agentura niedługo zaproponuje nam także likwidację wojska, policji i sądów - w ramach samolikwidacji Państwa Polskiego (dokładna powtórka z końca XVII i XVIII wieku). I proszę GPS właśnie to zaproponował, jak zawsze zręcznie argumentując, tak że kilku się nabrało.
    A co z tymi co się nie nabrali? Ja napisałem kilka ostrych komentarzy z pogróżkami, być może nawet karalnymi, ale z agenturą ja się cackać nie myślę (kula w łeb to prawidłowy sposób rozmowy). Usunął i mnie zbanował. Ale przed chwilą znów tam zajrzałem i było kilkanaście komentarzy, część grzecznie krytycznych. Teraz jest znów tylko 6 komentarzy, wyłącznie z hołdami dla jego genialnego tekstu. Ile on już usunął krytycznych komentarzy pod swoim tekstem? Jak się zdaje nieustannie je usuwa. I czemu to ma służyć? Bo na pewno nie otwartej dyskusji na argumenty. I co na to administracja? Nie widzą co się u nich dzieje na pudle?
    Wy sobie klubik zakładacie na wesoło, gdy Polska systematycznie jest likwidowana.
  • @vortex 21:36:55
    Spójrz na nasze inne notki na nE - to nie będziesz wyjeżdżał z klubikiem na wesoło.
  • @vortex 21:36:55
    Bądźmy dobrej myśli; może GPS okaże się litościwym facetem i Polski nie zdemontuje.
    pozdrawiam
  • @cehawudeene 21:25:49
    Czy on naprawdę taki dzielny w spierniczaniu?
  • @vortex 21:36:55
    Klubik, na wesoło?
    Na podstawie czego tak uważasz?
  • @ratus 21:43:36
     //Bądźmy dobrej myśli; może GPS okaże się litościwym facetem i Polski nie zdemontuje.// 
    :))))
  • @vortex 21:36:55
    Ponurzy to są zazwyczaj dresiarze przy śmietniku.
    Ja potrafię z uśmiechem przylać a jeszcze potem skopać śpiewając radosną piosnkę.

    Myślisz, że naród przygotujesz, jak będzie latał w kółko z obłędem w oczach?

    Trzeba edukować, wzbudzać chęć lepszego życia, śmiać się.

    Choćby z Tuska i Wałęsy.

    Chcesz się założyć, że tak jest lepiej?

    Pamiętasz, że Rewiński był posłem i stworzył PPP?

    Nie pamiętasz, dlatego jesteś smutas.
  • Trochę nie na temat
    Panowie GPS, vortex, gallux --Panowie na jaki temat się nie wejdzie to są wasze wzajemne żale i kłótnie .Boję się bo jestem akwarystą i zaraz wchodzę na stronę o rybkach http://www.superakwarium.pl/
    Boję się czy tam nie będziecie się wzjemnie biczować.
    Idą święta wielki tydzień może czas się pogodzić i życzenia sobie złożyć wielkanocne.Ja wam wszystkim składam i waszym bliskim.
    Zdrowych wesołych świąt wielkanocnych na pamiatkę Zmartwych Wstania Pana Jezusa.
  • @KOSSOBOR 19:13:10
    A sprawia takie wrażenie jakby chciał kogoś ugryźć:)))

    Pozdrawiam:)
  • @KOSSOBOR 19:26:28
    To dobrze, bo mi przed świętami tylko te jaja.be po głowie chodzą:)

    Więc przy tej okazji: Życzę Wszystkim Bardzo Smacznych, Świeżych i Wesołych Jaj Wielkanocnych:)

    Pozdrawiam:)
  • @jazgdyni 19:31:17
    Poszukam tych jaj:))
    Bo kto szuka ten podobno znajduje?

    Pozdrawiam:)
  • @zwykły człowiek 21:56:56
    Ty stosujesz zasadę, że nieważne czy to jemu ukradli rower, czy to on ukradł rower, w każdym bądź razie był zamieszany w kradzież. Odsyłam do całości lektury wpisów i odnalezienia tego kto tu pierwszy zaczął stawiać jakieś warunki. Następnie jakich słów użył w stosunku do mojej osoby.
    Co do mnie to nie znajdziesz nigdzie żebym to ja zaczął kogoś oceniać publicznie z powodów osobistych.
    Z GPS miałem dwie nieprzyjemne chwile i w dwóch miałem w 100% rację. Pierwsza, to kiedy wkleił jako swój tekst Matki Kurki, i druga z tytułem "Matka Teresa pierze brudy!".
    Teraz mamy podobna sytuację. Facet nie będzie potrafił merytorycznie uzasadnić czemu nazwał mnie mendą, ale będzie to powtarzał przy każdej okazji.
  • @gallux 08:15:14
    Pan jest za PIS ja bardziej ale z wątpliwościami i rezerwą za RN , GPS
    jest chyba z JKM liberałem czy to jest powód by się zabijać nienawidzieć
    PAX między Chrześcijany. Święta idą są symbolem zwycięstwa dobra nad złem.
  • @gallux 08:15:14
    Daj spokój gallux.
    Koń, jaki jest, każdy widzi.
  • @zwykły człowiek 08:28:17
    Czy pan potrafi czytać? W tym jednostronnym konflikcie polityka i sympatie polityczne są bez znaczenia. Na stronie MK jest wyraźne zastrzeżenie o prawach autorskich. Wytknąłem GPS, że to co robi to jest kradzież. Czy pan też wkleja cudze teksty z Internetu, nie podając autora? Uważa pan, że to jest w porządku?
    Moje sympatie polityczne są ogólnie znane, ale ja tu nie agituję za PiS-em. Zdarzy się, że ktoś napisze wierutne kłamstwo, wtedy zwracam uwagę.
    Proszę zachować proporcję i symetrię. Napisanie o kimś menda jest chamską próbą obrażenia.
    Również co do kwestii wiary powstrzymuję się od nachalności, bo zbyt częste podkreślanie tego faktu brzmi dla mnie co najmniej dziwnie.
    Nie wiem, który to prezydent USA powiedział, że jeżeli ktoś przy nim trzy razy pod rząd mówi o demokracji, to on rozgląda się za swoim rewolwerem. Jest jeszcze drugie podobne: jeżeli ktoś przy mnie trzy razy pod rząd mówi o uczciwości, to sprawdzam czy mam jeszcze portfel w tylnej kieszeni spodni:-)
    Ja również życzę Panu i pańskiej Rodzinie spokojnych i obfitych duchowo Świąt.
  • @grazss 08:39:20
    Niby racja. Mi osoba GPS nie przeszkadza. Przynależności do wesołego i ciekawego towarzystwa nie ograniczam nikomu i nie stawiam żadnych wstępnych warunków, dla świętego spokoju mogę mu ustąpić.
  • @gallux 08:39:35
    Nie znam sprawy zrobił źle jeżeli jest jak Pan pisze i zapewne wie o tym.
    Co z tym zrobi to sprawa sumienia.Jednak w wielki tydzień rozsiewać gniew nienawiść spory to zła ciemna strona mocy .Ten tydzień jednoczy wszystkich chrześcijan z swoimi wadami grzechami słabościami nad symbolem zwycięstwa Jezusa nad szatanem grzechem.
  • @jazgdyni 21:54:35
    słuszne uwagi trochę humoru jak czegoś mocniejszego nie zaszkodzi a i wielce jest wskazane.
  • @AdNovum 07:47:45
    Również się przyłączam i odwzajemniam
  • @gallux 08:39:35
    Dżipies nie pójdzie na Legion, bo tam jest Circ, nie pójdzie do Klubu Dyletantów bo jest Gallux. A podobno chciał zostać blogerem roku, w taki oto sposób zjednując sobie sympatyków.
    Czegoś tu nie rozumiem.
  • @pasmail 09:11:53
    Tak jest!
    Zwalczajmy ponuractwo i głupotę!
  • @jazgdyni 09:17:32
    Internet, na całe szczęście, to takie miejsce gdzie nie musimy mieć dylematu z przepuszczaniem się nawzajem w drzwiach. Osobiście uważam, że oboje - GPS i ja - spokojnie możemy publikować swoje prace w tym miejscu. Poprosił mnie kiedyś, niezbyt grzecznie, żebym nie komentował u niego i ja tak robię. Ja mam z kolei do niego prośbę, żeby w swoich wpisach unikał wymieniania mojej osoby.
    To jest chyba rozsądna i nie wymagająca zbyt wiele prośba.
  • @gallux 15:17:28
    Aaaa, ożesz, to ja osesek jestem :D

    Co do kogutów... Babcia moja miała takiego zbójcerza, wielkiego. Nie trawił koloru czerwonego. A ja- dziecię ok. 5-letnie miałam czerwone spodenki. ilekroć w nich wyszłam na podwórko, kogut dobierał mi się do "drugiej strony medalu". Masakra była. Skończył podobnie jak ten wasz- bo i babci mojej też nie darował czerwonej chusty :D
  • @jazgdyni 15:50:19
    Ta jest:D Śmiech to zderowie.
  • @grazss 15:52:13
    Się upieram przy ostrych:D Rozwartych nie zawrze nieskończenie wiele. Ekchm, jakby to rzec...matematyk jezdem - taki ze studiów i zamiłowania tyż. A to poza logiką je czysta zabawa abstrakcją :D
  • @jazgdyni 15:58:06
    Psychicznie to ja mam 18 :D Hihih...Ale dobrze, dobrze, tak trzymać.
  • @Bez kredek we łbie 10:20:14
    Pamiętam takie zdarzenie. W firmie kładli kafelki. Mój szef, osoba niezbyt ciekawa, chciał zabłysnąć przed nami. Wziął poziomicę pana majstra, przyłożył ja do ściany z kaflami i triumfalnie oznajmił:
    Ta ściana nie jest prosta!
    Na to majster wyjął mu poziomicę, a potem filozoficznie oznajmił:
    Prosta, to jest proszę pana szczególny przypadek krzywej:-)
    Na okręgu można opisać kąt ostry, będzie to miało wygląd pyzatego krasnala w szpiczastej czapce.
  • @zwykły człowiek 21:56:56
    Hihihi - się dośmiałam. Wielka racja. Przy okazji - też jestem akwarystką.

    Za życzenia - dziekuję i ode mnie również radosne życzenia, by dobry Bóg miał wszystkich w swej opiece.
  • @gallux 10:08:00
    Dziękuję i tak właśnie trzeba.Każdy z nas jest człowiekiem i popełnia błędy i grzechy .Więc nie wypominajmy drugiemu jego grzechu. Rachunek sumienia robi każdy osbiście i niesie ciężar swoich grzechów
  • @Bez kredek we łbie 10:31:42
    Dziękuje bardzo i wzajemnie.Miałem 2 akwaria teraz jedno o które walcze by się ostało. 160 L .Trzymam tam Księżniczki Burgundi kilka kirysków 3 glonojady gubików molinezji nie policzę :) i gurami
  • @Bez kredek we łbie 10:31:42 & @Zywkły Człowiek
    To kiedy klub akwarystów? :)

    p.s.
    Mam trochę roślinek do oddania - Bielsko-Biała
  • @zwykły człowiek 10:55:14
    U mnie netto 125 l. Teraz niestety przetrzebione i to sporo. Ale ukochane zbrojniki niebieskie są :D Uwielbiam je. Plus kiryski panda. Czekam na razie, bo będę restartować - czekam na chwilę wolnego, bo jest co ogarniać. Żal mi ogromnie sumików (kiryśnik czarnoplamy) miałam dwa piękne -ale niestety coś się podziało i padły. Po restarcie będę kompletować znów załogę.
  • @Pluszak 11:15:26
    Cześć Pluszaku. Hiiiiihaaaa:D No może, może, a co tam w końcu akwarysta i dyletant może być jedno. I tu ciekawość świata i tam też. Co do roślinek - dzięki wielkie, ale nie utrzymają się u mnie przy moim stadzie glonojadów - już próbowałam - wszystko zeżreją :D
  • @Bez kredek we łbie i Pluszak
    Przenieś blogsferę do akwarium .To tak jak puścić pyszczaki trochę pirrani i pielęgnice do ładnego akwarium z roślinkami ,spokojnymi rybkami . Roślinki wyrwane rybki spokojne zjedzone .Reszta walczy o terytorium samice i jedzenie :).
    Trochę filozofii akwarystycznej :)
    pozdrawiam
  • @Bez kredek we łbie 10:20:14
    Naprawdę ostrych?
    Paczpan-paczpan, nigdy bym nie pomyślała.
    Całe życie człek się uczy.
  • @Bez kredek we łbie 11:55:05
    A jeden węgorz elektryczny podłączony do lodówki i parka jamochłonów?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej